Samookaleczenie
Samookaleczenie to specjalność, którą szczycą się tak zwani Derwisze. Są to osoby, które potrafią narobić swojemu ciału ogromnych szkód, mimo wszystko nie czując bólu. Powodują, że po przebiciu ciała przez nawet kilka setek igieł nie popłynie z nich ani kropla krwi. Jak to możliwe? Otóż zachodnia nauka, która jest przewodnią nauką całego naszego świata, powoli przychyla się do teorii, że kwestie psychologiczne mogą mieć ogromny wpływ na to, jak zachowuje się na organizm. Umysł to potężne narzędzie, a według pewnych teoretyków za pomocą jego wyszkolenia tak, by robił, co chcemy, można sprawić, by leczył nasze ciało, bądź powodował, iż reagowało inaczej niż to jest przyjęte przez obowiązujące go normy. Wiele razy słyszało się o tajemniczych usprawiedliwieniach, nazywanych także placebo. Znaczy to mniej więcej tyle, że im człowiek bardziej chce się uzdrowić i wie jak posługiwać się mózgiem, to zrobi to nie biorąc do ust żadnego lekarstwa, a tylko chcąc tego.
Wiele banków twarzy już na początku współpracy wymusza na swoich "modelach" podpisanie umowy. Kierują się często obietnicami wielu zleceń reklamowych. Jednym z punktów w umowie jest zapis, że model/ka nie może współpracować z konkurencyjną firmą. Oznacza to, że nie możemy próbować sił na castingach innych agencji reklamowych, a nawet banków twarzy. Jeśli zapis złamiemy, to płacimy horrendalne kary finansowe.Owa umowa oznacza, że model/ka przekreśla swoje szanse na współprace z dużymi agencjami. Banki twarzy bowiem nie mają zleceń reklamowych, bo w świecie show-biznesu dla banków twarzy miejsca nie ma. Po podpisaniu takiej umowy potencjalna modelka trafia na dno i trudno wyrwać się z tego całego bałaganu. Kiedy umowa wygasa, to często nie ma już szansy na angaż w przyzwoitej agencji reklamowej - chociażby z racji wieku. Dlatego takie umowy powinniśmy czytać uważnie i jeśli tylko mamy wątpliwości, to rezygnować z ich podpisywania.
To niesamowite, jak potrafi zachować się ludzki organizm, nawet z dziurawą głową. Pewnego festynu w Oregonie w Stanach Zjednoczonych pewien mężczyzna założył się, że wypije trzydzieści dwa piwa szybciej od swoich pozostałych przyjaciół. I okazało się, że wygrał, ale zaraz potem zaczął się bawić kuszą łowiecką, taką jaką niegdyś używali rycerze w średniowieczu. Postawił puszkę na głowie i powierzył swojemu koledze kuszę, również pijanemu, by strzelił w nią.