Porwanie
Po porwaniu ludzie zazwyczaj nie pamiętają niczego. Dopiero potem, po upływie jakiegoś czasu wspomnienia wracają do nich w formie snu. Najczęściej właśnie przypominają sobie o całym zajściu podczas spokojnego snu i nic z tym nie robią. A to bardzo źle, ponieważ we śnie może znajdować się wiele informacji, jakie mogą pomóc do odpowiedzenia na pytanie, co takie kosmici robili z nimi podczas uprowadzenia. Okazuje się czasami, że uprowadzenie jest bardzo złym słowem, ponieważ przybysze robią z ludźmi całkiem odmienne od tego terminu rzeczy. Jest bardzo znana sytuacja pewnej amerykańskiej pary, która jadąc samochodem zobaczyła śledzący ich dysk. Nie wiedzieli, co to takiego, ale potem szybko zapomnieli o całym wydarzeniu. Wszystko przypominało im się dopiero potem. W jaki sposób? Własnie podczas snu. Postanowili udać się do psychologa, który poddał ich umysły głębokiej hipnozie. Efekt tego był tak zaskakujący, że parą zainteresowało się szerokie grono astronomów. Dlaczego? Ponieważ znali układ gwiazd, jakiego jeszcze nie opisano, a którego istnienia zdawali sobie sprawę. Chris Cooper był zwyczajnym drwalem pracującym w mokrych lasach stanu Maine, w Stanach Zjednoczonych. Był normalny, szary dzień, zanosiło się na deszczową noc. Praca biegła normalnym rytmem, nikt się nie spieszył. Od czasu do czasu gromada drwali popijała piwo, by się rozgrzać i umilić czas pracy. Nie pili na umów, a jedynie trochę łyknęli, ot, jak pracownicy na budowie. Nadszedł fajrant, wszyscy zaczęli zwijać się do domu. Kiedy wracali minivanem przez leśną drogę znad drzew uderzyło ich oślepiające światło.
Czym ono było, tego nie wiadomo. Wszyscy się przerazili, że to śmigłowiec, ale nie wydawało ono żadnych podejrzanych dźwięków. Więc uciekali. W końcu jeden się odważył i zaczął biec w stronę tajemniczego światła. Wszyscy wołali, żeby tego nie robił, ale o ich kompletnie nie słyszał – był jakby w transie. Musiał zrobić wszystko, by zobaczyć źródło tego wszystkiego. Kiedy Cooper stał prosto pod światłem, nagle zaczęły stamtąd dobiegać dziwne dźwięki. Wtedy odwaga go opuściła – zaczął uciekać. Uderzył w niego wielki snop światła, a jego koledzy, wystraszeni i w panice, uciekli.